„Śmiech to zdrowie” – to hasło pewnie słyszeliście nie jeden raz. Wielokrotnie też pewnie udało Wam się o  tym przekonać na własnej skórze. Specjaliści potwierdzają, że śmiech poprawia ogólną kondycję organizmu – dotlenia, rozładowuje napięcie, stres i lęki. Działa jak wysiłek fizyczny – poprawia ukrwienie, a przez to daje poczucie relaksu. To chyba wystarczające powody do tego, żeby śmiać się jak najczęściej, zwłaszcza że nie potrzeba do tego szczególnych umiejętności czy kondycji. Przekonują o tym jogini śmiechu.

Joga śmiechu narodziła się w Indiach pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, w jednym z tamtejszych parków. Początkowo śmiech na zawołanie trenowało zaledwie kilka osób. Szybko jednak aktywność ta zyskała szersze grono zwolenników. Obecnie śmiech na zawołanie praktykują ludzie na całym świecie, również w Polsce. Powstają nawet Uniwersytety Jogi Śmiechu. Wszystko po to, żeby zarażać szczęściem i relaksować. Przyznacie, że taka epidemia nie budzi strachu.

Śmiech na zawołanie

Naukowcy udowodnili, że zarówno śmiech naturalny, jak i ten na zawołanie dają takie same efekty. Samodzielna praktyka nie należy do najłatwiejszych, stąd pomysł na społeczne kluby jogi śmiechu. Regularne ćwiczenia pomagają śmiać się bezwarunkowo w każdej chwili, rozwijają poczucie humoru, a przede wszystkim relaksują i, jak twierdzą niektórzy, leczą. Naukowcy udowodnili, że śmiech znacząco pobudza system immunologiczny i pomaga walczyć z chorobami (nawet z rakiem). W naszym mózgu wydzielają się endorfiny (hormony szczęścia), które redukują stres, ból i poprawiają nastrój. Obniża się poziom hormonu stresu (kortyzolu). Nie pozostaje zatem nic innego, jak śmiać się na zdrowie!

Poprawmy statystyki!

Naukowcy wyliczyli, że dorośli śmieją się średnio 10 razy dziennie, podczas gdy dzieci nawet 300 razy na dobę. Trenerzy jogi śmiechu próbują przekonać ludzi do tego, że warto się śmiać jak najczęściej. Na spotkaniach próby rozbawienia uczestników łączą z ćwiczeniami oddechowymi jogi i relaksacją. Ten rodzaj aktywności proponują ludziom w każdym wieku. Niewątpliwie dużym atutem jest to, że do takiego treningu nie potrzeba specjalnych umiejętności czy kondycji fizycznej. Joga śmiechu nazywana jest często aerobikiem nowej generacji. Założenie jest bardzo proste. Spotkania mają na celu wzajemne podnoszenie na duchu i zarażanie radością. W końcu śmiech to uniwersalny język. W Polsce powstaje coraz więcej klubów jogi śmiechu. Regularnie odbywają się również kursy dla liderów.

Jak wyglądają treningi?

Pierwsze zajęcia zwykle są trudne. Okazuje się, że wcale nie tak łatwo śmiać się na zawołanie, a przede wszystkim na głos. Wspólne wybuchy radości poprzedzają ćwiczenia rozluźniające – oddechowe, które pomagają się zrelaksować. W miarę upływu zajęć śmiech staje się czymś zupełnie naturalnym. Uczestnicy uzewnętrzniają swoją radość utrzymując kontakt wzrokowy. Wybuchy śmiechu trwają nawet kilkadziesiąt minut. Po takich zajęciach bolą mięśnie, jak po każdych innych, ale stan optymizmu i radości utrzymuje się znacznie dłużej niż po klasycznych ćwiczeniach w siłowni. Śmiech wyzwala w nas energię, która pozwala innym okiem spojrzeć na otaczającą rzeczywistość. Jeśli zatem macie ochotę się zrelaksować, wypróbujcie tę nietypową metodę. Jedno jest pewne, wyjdzie Wam to na zdrowie!